Decadence Cafe - note: dress code. Strona: 178

Dodano: 2008-01-04 18:59

moze dlatego ze dawniej nie bylo netu i komórek itd ludzie zeby ze soba pogadac musieli sie spotkac, wtedy spedzajac czas z innymi ludzmi nikt nie czół sie samotny, odtracony,wiecej bylo dyskusji, co za tym idzie ludzie nie wgapial sie w bezsensowne programy TV, wiecej bylo relacji miedzy ludzmi niz obecnie czlowiek/maszyna, Teraz Ci mlodzi ludzie wyglupieni przez media, z zanikajaca umiejetnoscia komunikowania sie, chodza i wygladaja jak kolorowe emotki, wystarczy ze ubierze sie jak emo i kazdy wie ze mu jest zle , komunikacja obrazkowa i chec przynaleznosci do jakies grupy.Chociaz w emo to mialem wrazenie ze idzie o indwidualnosc no chyba ze to indywidualnosc zbiorowa.
Ciekawe w dzisiejszych czasach gdyby odciac net i wyrzucic telefon co by sie stalo z taka jednostka ? ( no ale to juz inny temat)

no i witam wszystkich po koleii :) i zycze duzo zdrowia i mnie poszly jakies lepsze tablety w ruch...


Nigdy nie kłóć sie z idiotą, ponieważ najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu a później wygra doświadczeniem


Dodano: 2008-01-04 19:23

cold_sea napisał(a):
moze dlatego ze dawniej nie bylo netu i komórek itd ludzie zeby ze soba pogadac musieli sie spotkac, wtedy spedzajac czas z innymi ludzmi nikt nie czuł sie samotny, odtracony,wiecej bylo dyskusji,co za tym idzie ludzie nie wgapial sie w bezsensowne programy TV, wiecej bylo relacji miedzy ludzmi niz obecnie czlowiek/maszyna, Teraz Ci mlodzi ludzie wyglupieni przez media, z zanikajaca umiejetnoscia komunikowania sie, chodza i wygladaja jak kolorowe emotki, wystarczy ze ubierze sie jak emo i kazdy wie ze mu jest zle, komunikacja obrazkowa i chec przynaleznosci do jakies grupy.Chociaz w emo to mialem wrazenie ze idzie o indwidualnosc no chyba ze to indywidualnosc zbiorowa.
Ciekawe w dzisiejszych czasach gdyby odciac net i wyrzucic telefon co by sie stalo z taka jednostka ? ( no ale to juz inny temat)

no i witam wszystkich po koleii :) i zycze duzo zdrowia i mnie poszly jakies lepsze tablety w ruch...


Masz sporo racji, ale mysle, ze wszystko jest dla ludzi, kwestii umiejetnego wykorzystania pewnych zdobyczy techniki. Umiejetnosci myslenia i wyciagania wnioskow, stojac z boku i patrzac z pewnym dystansem, a nie odrazu bezmyslnego rzucania sie w wir i poddawania sie temu chaosowi. W koncu od czegos mamy dar myslenia, prawda?
Ponadto musze sie z Toba zgodzic, w kwestii indywidualnosci zbiorowych (paradoks prawda?). I tego co zauwazyles czyli, jak ja to nazywam "zemotikonowania" zachowan i postaw. Obrazki latwiejsze sa w odbiorze, czytelniejsze. Ale to wciaz jest w moim mniemaniu przejaw zaniku tej prawdziwej checi ku temu by byc indywidualnoscia przez duze "i", jakiegos takiego rozleniwienia mlodego pokolenia

Wracajac do Twej dygresji, dotyczacej braku netu i telefonu to mysle, ze niektore pseudoindywidua by sie pociely nie tylko wyimaginowanymi zyletkami...



Dodano: 2008-01-04 19:34 Zmieniono: 2008-01-04 19:45

dr_Faustus napisał(a):

Czy my, ludzie przelomu lat 70/80 bylismy tacy sami? Czy potrafilismy tak bezmyslnie i bezgranicznie oddac sie modom? Nie przecze, ze kiedys nie bylo buntu, dziwnych strojow, fryzur, bo byly i tak jak zauwazyliscie beda, ale wydaje mi sie ze kiedys bylo jeszcze cos takiego jak jakas ideologia...


Masz rację Drogi Bracie mówiąc, że kiedyś było to "coś", ideologia czy jak to tam się zwie. Były to też specyficzne czasy choćby patrząc na to z perspektywy ustroju politycznego Polski jak i zmian, które zachodziły. Nasi rodzice dawali nam wykładnie do samodzielnej egzystencji, szkoły kształciły i nauczały...a teraz? Dzieci mają dzieci. Szkoła przechowuje, politycy robią z naszego kraju cyrk. Telewizja staje się "świętym obrazem" z którego czerpie się niczym ze źródła wybrane kwestie i przytakuje się w pseudo rozmowach popychając konformistyczne kwestie. Ludzie nie myślą już w zdecydowanej większości. Wolą podane na tacy schematy, profile osobowości.. bo tak jest łatwiej. To jak z układaniem muzyki...kiedyś tworzyło się ją od nutki do nutki...teraz kupujesz program, włączasz kompa i jesteś gość układajacy kolorowe dźwięko-puzzle.

Społeczeństwo się zkomercjalizowało, a jednostki nie łączą się już na zasadzie świadomego zbieżnego myślenia, a raczej na zasadzie owczej świadomości. Jedna zaczyna beczy, beczą pozostałe.
Łatwiej teraz być kim chcesz. Kiedyś czułeś wewnątrz, że myślisz, miałeś włąsną świadomość tego kim jesteś i czego oczekujesz, miałeś tożsamość nie zgadzałeś się z otaczającą rzeczywistością i wyrażałeś to na wiele sposobów, min. strój, który niejednokrotnie był dziwaczny bo robiłeś go sam, nie kupowałeś w sklepie. Teraz idziesz do sklepu niczym przed świętem Halloween i...zostajesz EMO.Równie dobrze wbić sie można w stój klauna lub diabła. Telewizja powie Ci co słuchać, jak czesać grzywkę i jaki kolor skarpet włożyć by na truEmowskiej imprezie nie popełnić jakiegoś fo pa.
Ja nie mówię, że czasy gdy o koncert było trudno jak cholera były lepsze, że na koncerty odprowadzało ludzi ZOMO, a skini dla odmiany kopali wyglądajacych inaczej w parkach i bramach kamienic. To były normalne czasy jak owoc z drzewa- rześki i naturalny. Byłeś w subkulturze i byłeś z tego dumny. Teraz jesteś min. EMO bo to jest cool i tak wypada...bo tylko tak min. można zaistnieć.
A konkluzją do powyższego będzie Twoje zdanie: ,,Wśrod nas mlodych bylo wiecej indywidualnosci, ktorzy wyrozniali sie nie tylko strojem i wygladem, ale takze pewnego rodzaju wolnomyslicielstwem, gloszeniem swoich pogladow, umiejetnoscia podjecia walki o swe poglady."

Ja boleję nad zmianami, które zaszły. Tak jak nieuchronnie zaśmiecamy nasz świat, tak nieuchronnie zalewa nas bełkot i slogany reklamowe i w takim świecie musimy funkcjonować. Myślę, ze nie ma już odwrotu. Marketing opanował ludzi tak skutecznie, ze dają sobie wcisnąć byle chłam byle tylko był ładnie zapakowany lub zachwalony. To jest jak z wejsciem do supermarketu :) wchodzisz po kostki rosołowe i wyjeżdżasz dwoma wózkami wraz z kosiarką, którą dorzucili do margaryny :D

Pytasz czy to walka z wiatrakami. Uważam, że tak. Poziom zdebilizowania społecznego osiągnął nie pokojącą wartość. Otóż tak niską, że ludzie nie potrafią samodzielnie myśleć, rozumieć tekstów, tego co sie do nich mówi. Mają problem z wysławieniem się, ze składną treścią w piśmie itp itd. Wolą przyjąć czyjś punkt widzenia za swój, a wywołani do "odpowiedzi" nie przytaczają żadnej argumentacji.

Zagubione dzieciaki jak ćmy tłoczą się do światła telewizora i chłoną z niego złudne ciepło, którego nie dostają od rodziców. Nie dostają, gdyż rodzice sami nie mogąc się odnaleźć w tej rzeczywistości, nie reagują na to co się dzieje z ich pociechami wychowując kolejne gliniane pokolenie niezdolne do samodzielnego myślenia, które ukształtuje ktoś inny.

Ja mam osobiście nadzieję, że w sposób wartościowy.

Pozdrawiam.
Sem.


Koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba ! Witold Gombrowicz.


Dodano: 2008-01-04 19:45

no to uderzamy do podstaw wychowania , dzieciaki wychowywane przez telewizje, malolaty dostaja chyba szybciej pierwszy telefon niz sa w stanie przeczytac jakie on ma opcje, pozniej internet nawiazywanie czysto wirtualnych znajomosci itd w rezultacie mamy emotikony na ulicach... oczywiscie mocno to przekoloryzowalem ale za pare lat moze dojsc do tego ze beda cale "kolonie" samotnych, nie potrafiacych wyrazic siebie i nawiazac dialogu ludzi.


Nigdy nie kłóć sie z idiotą, ponieważ najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu a później wygra doświadczeniem


Dodano: 2008-01-04 19:49

:arrow: cold_sea
ja również mam takie wrażenie, że za jakiś bliżej nie określony czas <choć szybciej niż nam się wydaje> dojdzie do tego, że mama z kuchni napisze Ci e-mail: synu przyjdź na obiad, a Ty w odpowiedzi wstawisz roześmianą emotionkę jak ta ":D " i wyślesz po niego robota.


Koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba ! Witold Gombrowicz.


Dodano: 2008-01-04 20:00

cold_sea napisał(a):
no to uderzamy do podstaw wychowania ,

Dziwi Cie to? Wiadomo jest nie od dzis, ze jesli bierze sie jakas subkulture, czy rodzaj ludzkich zachowan wczesniej czy pozniej dojdzie do kwestii rozpatrywania ich pod katem "dobra i zla", a co za tym idzie zrodla zarowno jednego jak i drugiego - czyt. wychowania
Semjan napisał(a):

rodzice sami nie mogąc się odnaleźć w tej rzeczywistości, nie reagują na to co się dzieje z ich pociechami wychowując kolejne gliniane pokolenie niezdolne do samodzielnego myślenia, które ukształtuje ktoś inny.


Ale wytlumacz mi Semjanie zatem jeszcze jedna kwestie. Przeciez rodzice obecnych nastolatkow to ludzie w naszym wieku badz niewiele starsi, wychowani tak jak my, wiec skad to zagubienie w nich? Pytam bo ja nie czuje sie niewolnikiem, jak to nazwales wszechobecnego marketingu. Czy uwazasz ze macki tego belkotu, reklamy, molochu sa tak silne, ze sa w stanie zniewolic ludzi o silnych pogladach, majacych swe zasady? (jesli tak to nie ma co sie dziwic tym dzieciakom) Czemu ludzie, ktorzy dostali cieplo od swych rodzicow, nie potrafia go przekazac dalej? Boje sie tutaj powiedziec, ze na mysl mi teraz przychodzi zabawa w gluchy telefon. Czyzby owe cieplo z kazdym pokoleniem zanikalo niczym sens hasla puszczanego w obieg w tej zabawie?



Dodano: 2008-01-04 20:14

juz tak jest:wink:

Chociaz musiał sie ten popyt skads wziasc, nie ma nic z niczego. Wiekszosc potrzebuje produktu, to sie to kreuje i sprzedaje. A jesli cos dobrze sie sprzedaje, to masa na to poleci, reklama jest dzwignia handlu, a człowiek to taka istota, ktora myslac, ze cos jest do dupy, po czym pokaze jej sie, ze cos jest super, błyszczy i jest top, to tez w wiekszej mierze zacznie tak myslec. Popatrzmy chociaz, a raczej posłuchajmy radia, nie mowie tu o stacjach niezaleznych, tylko o komercyjnych, piec piosenek na krzyz.

Macie racje, ze kiedys było inaczej, czasy sie zmieniaja, to jest nieuchronne, kazdy o tym wie. Odnosze wrazenie, ze kazdy zamyka sie w swojej skorupce, zyje sam dla siebie, wchłania cały komercyjny chłam i tak to wyglada, jedni go przyjmuja, inni probuja sie nad nim zastanawiac z roznym skutkiem. Czasem obijamy sie o siebie jak molekuły w pierwistku, ale i tak predzej czy pozniej kazdy podryfuje w swoja strone.

Niestety jestesmy postrzegani jako numery ewidencyjne, koncumenci, ilosc zer na karcie kredytowej. Nie ma juz tej jednostki.

A co do wychowania, dzieci maja dzieci, rodzice gonia za pieniadzem, wartosci sa skumulowane do modelu telefonu komorkowego i metki przy gaciach.

sama czesto sie gubie, chociaz raczej probuje sie zatrzymac i chwile podumac, o co wogole chodzi, dokad daze, jaki mam cel w zyciu, bo po to w koncu mam mozg, zeby go czasem wydajnie uzyc... I cholera nie chce byc jak krowa na pastwisku, wpieprzam trawe z innymi baranami i owcami i wydalam...



Dodano: 2008-01-04 20:33 Zmieniono: 2008-01-04 20:42

dr_Faustus napisał(a):

[quote:1181f3218c="Semjan"]
rodzice sami nie mogąc się odnaleźć w tej rzeczywistości, nie reagują na to co się dzieje z ich pociechami wychowując kolejne gliniane pokolenie niezdolne do samodzielnego myślenia, które ukształtuje ktoś inny.


Ale wytlumacz mi Semjanie zatem jeszcze jedna kwestie. Przeciez rodzice obecnych nastolatkow to ludzie w naszym wieku badz niewiele starsi, wychowani tak jak my, wiec skad to zagubienie w nich? Pytam bo ja nie czuje sie niewolnikiem, jak to nazwales wszechobecnego marketingu. Czy uwazasz ze macki tego belkotu, reklamy, molochu sa tak silne, ze sa w stanie zniewolic ludzi o silnych pogladach, majacych swe zasady? (jesli tak to nie ma co sie dziwic tym dzieciakom) Czemu ludzie, ktorzy dostali cieplo od swych rodzicow, nie potrafia go przekazac dalej? Boje sie tutaj powiedziec, ze na mysl mi teraz przychodzi zabawa w gluchy telefon. Czyzby owe cieplo z kazdym pokoleniem zanikalo niczym sens hasla puszczanego w obieg w tej zabawie?[/quote:1181f3218c]

Trudno to wszystko pojąć...wiem. Kiedyś łatwiej było funkcjonować ludziom, mieli oni pracę, dzieci wysyłali na kolonię, Państwo naprawdę dbało o człowieka jako jednostkę, o rodzinę statystycznego Kowalskiego. Pomimo obecności czasami jedynie octu w sklepie na półkach sklepowych i braku proszku do prania, pomimo niezidentyfikowanego bliżej składu pasty do mycia zębów.. jakoś mnie rodzice wychowali. Nie chodziłem brudny, miałem uprane skarpety, czas spędzałem na beztroskiej zabawie, zawsze opisywałem swoje wakacje po powrocie do szkoły na lekcji języka polskiego, czasem zdarłem kolano bo nie jeździłem na rowerze tak opancerzony jak to dziś sie widzi, zęby mam ładne i zdrowe...i byłem szczęśliwy. Ale wracając do Kowalskiego...o ile ja mogłem sobie poradzić jako dzieciak ze zmianami, to on nie. Nie mówię tu o wszystkich, mam na myśli wiele jednostek, które po prostu żyjąc w dzisiejszych realiach popadło w marazm. Z jednej strony brak pracy, upadek moralny, popadniecie w patologię....z innej strony strach o tę sama prace, którą kiedyś mogłeś beztrosko zmienić, a teraz boisz sie utracić choć traktują cię jak niewolnika, a tym samym strach, jak opłacę rachunki, szkołę dzieciom...a z innej jeszcze strony wielkie LOL! czyli mam kasę w sklepach poza octem jest mnóstwo wszelkiego dobra więc ZACZYNAMY konsumpcję...spowodowało, że rodzice stracili czas dla dzieci, zostawili je samym sobie i zaczęła ich wychowywać telewizja, wszelakie media, grupy już sformalizowanych osobników, krzyczących jesteś z nami lub przeciwko nam.
Szkoła zatraciła swą funkcję, gdyż nauczyciele pozamieniali się w papaldła i dyktafony.

Jedni Faustusie sobie z tym poradzili jako rodzice, a inni jako dzieci i te dzieci dały wykładnię swoim dzieciom. Ja swojemu synowi będę pokazywał świat takim jakim on jest, a nie takim jakim się go powinno widzieć.

Inni natomiast zagubili się: z jednej strony w beznadziejności i żalu po stracie tego "dobrobytu" jaki mieli, a inni w łatwości i dostępie do wszystkiego co mogą mieć za swój złoty talar, a zagubiony człowiek to łatwy obiekt do manipulacji. Chyba się zgodzisz?
Z jednej strony kija bieda podparta alkoholem z drugiej skrajnej strony próżność. Gdzie środek wyważony pełen zasad i godności? jak utrzymać ten kij na linie balansując nad przepaścią?
Z tymi zasadami i ciepłem jest właśnie jak z głuchym telefonem...choć ja bym powiedział, że raczej jak z pociskiem...traci swój pęd na kolejnych przeszkodach, aż wreszcie się zatrzyma. Czasem też taki pocisk wystrzelony jest na oślep.

Ja też nie czuję się niewolnikiem systemu, marketingu..idę pod prąd, dostaję w dupę ale czując ten ból, czuję ze żyję.

Konkluzję do tego o co pytałeś może stanowić też poprzedzający mój post, post Seleny.

Niestety łątwiej jest konsumować gotowe potrawy, niż nauczyć się je robić samemu i przekazać swą wiedzę na młodsze pokolenie. Gdyż z pustego nie nalejesz, a z dziurawego wypłynie.

Mam obawy, ze teraz na lekcji anatomii człowieka zaczną profesorowie pomijać mózg, opisując i przedstawiając go jako organ niepotrzebny i niefunkcyjny, a przynajmniej skazany na zanik jako organ nieużywany coś na kształt degradacji narządu wzroku u kreta :wink:

Pozdrawiam
Sem.


Koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba ! Witold Gombrowicz.


Dodano: 2008-01-04 20:35

dr_Faustus: wcale mnie to nie dziwi ale chyba jestesmy bezsilni

Selene69: normalnie matrix tylko ze z tego tutaj nikt nas nie obudzi, sami musimy byc czujni.
Popyt podaż < jak ktos od urodzenia ma glowe napychana reklama i tekstami "musisz to miec" to pozniej zycie zamienia sie w liste zakupow.


Nigdy nie kłóć sie z idiotą, ponieważ najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu a później wygra doświadczeniem


Dodano: 2008-01-04 20:44

no cóż... jeżeli ów młodzi ludzie (niby sama się do nich zaliczam a jakoś oparłam się dziwnej modzie 8O czyżbym była dziwna...? :wink: ) już od młodego są karmieni reklamą, MTV (gdzie kreowane są pewne gusta, ludzie zapatrzeni całymi godzinami w TV nie maja innej opcji poznania czegos nowego) i markowymi metkami w domu, szkole, na podwórku to może po prostu nie chca się wybijać ponad swoich rówieśników? może po prostu boją się negowania swojej osoby przez otoczenie i tak to wygląda jak możemy zaobserwowac tu i ówdzie? jednak są to tylko pytania a odpowiedzi pozostawmy "wyznawcom" tego trendu... cóż, najwidoczniej są osoby, które kochają ciąć się żyletkami na środku salonu i krzyczeć "mamo, czy nie widzisz jak cierpię?". ale wtedy możemy mówić już chyba o zaburzeniach psychicznych...


P.S. :arrow: Doktorre, uważaj z tabletami... ja nie mogę już aspiryny z powodu rozrzedzonej krwi... od czwartku po świętach jechałam tylko na tym i teraz są problemy... :wink:



Dodano: 2008-01-04 20:55 Zmieniono: 2008-01-04 20:58

Narea napisał(a):
może po prostu boją się negowania swojej osoby przez otoczenie i tak to wygląda jak możemy zaobserwowac tu i ówdzie?



Odwaga nie polega na nieodczuwaniu strachu, ale na umiejętności działania mimo niego < to nie moje nie pamietam czyje


zreszta nie trzeba unikac "metek" zeby nadal miec cos w glowie


z innej beczki lepiej byloby ta dyskusje prowadzic gdzies przy piwku:)


Nigdy nie kłóć sie z idiotą, ponieważ najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu a później wygra doświadczeniem


Dodano: 2008-01-04 20:57

Semjan napisał(a):
Inni natomiast zagubili się: z jednej strony w beznadziejności i żalu po stracie tego "dobrobytu" jaki mieli, a inni w łatwości i dostępie do wszystkiego co mogą mieć za swój złoty talar, a zagubiony człowiek to łatwy obiekt do manipulacji.(...)

Kiedys ludzie mieli kase, a nie było nic w sklepach, teraz jest wszystko, a kasy brak, ale komu brak, temu bedzie ZAWSZE brak, nie wolno dac sie zwariowac, pieniadze to nie wszystko .wink: Kazdy sam buduje swoje wartosci, hierarchizuje je, rozbudowuje. Ale skad brac przykład, skoro biologiczni maja przewaznie tylko znak dolara w oczach... Patrzac na ludzi z mojego pokolenia, powstaje bezwartosciowa dzicz gotowa zdeptac kogos o innym sposobie myslenia.

Człowiek jest ułomny, daje sie złapac, trudno czasem miec oczy dookoła głowy, co nie jest wcale usprawiedliwieniem dla braku trzezwego myslenia...

Narea, masz racje, rodzicom jest łatwiej posadzic dzieciaka przet telewizorem, niz sie nim zajac, zawsze miałam zal do moich rodzicow, ze tak mało ze mna rozmawiali, kiedy była ku temu potrzeba, albo po prostu bez potrzeby...
Narea napisał(a):
cóż, najwidoczniej są osoby, które kochają ciąć się żyletkami na środku salonu i krzyczeć "mamo, czy nie widzisz jak cierpię?". ale wtedy możemy mówić już chyba o zaburzeniach psychicznych...
To jest dla mnie raczej wołanie o pomoc, o uwage... Troche dziwny sposob zwrocenia na siebie uwagi, ale czesto ostateczny i przewaznie skuteczny...



Dodano: 2008-01-04 21:10

Selene69 napisał(a):
zawsze miałam zal do moich rodzicow, ze tak mało ze mna rozmawiali, kiedy była ku temu potrzeba, albo po prostu bez potrzeby...[/color]

ale i tak pomimo progów życiowych i labiryntów <wiesz o czym mówię> wyrosłaś na mądrą dziewczynkę. Nosek do góry sweete :* <S. tuli pod skrzydełkiem>

Selene69 napisał(a):
[quote:803f8f9b24="Narea"]cóż, najwidoczniej są osoby, które kochają ciąć się żyletkami na środku salonu i krzyczeć "mamo, czy nie widzisz jak cierpię?". ale wtedy możemy mówić już chyba o zaburzeniach psychicznych...
To jest dla mnie raczej wołanie o pomoc, o uwage... Troche dziwny sposob zwrocenia na siebie uwagi, ale czesto ostateczny i przewaznie skuteczny...[/quote:803f8f9b24]

...ja powiem tak...jedno nie wyklucza drugiego.


Koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba ! Witold Gombrowicz.


Dodano: 2008-01-04 21:32

Semjan napisał(a):
ale i tak pomimo progów życiowych i labiryntów <wiesz o czym mówię> wyrosłaś na mądrą dziewczynkę. Nosek do góry sweete :* <S. tuli pod skrzydełkiem>

Heh, wiem o czym mowisz, nikt nie powiedzial, ze zycie jest łatwe, ale mogł chociaz zakomunikowac :wink:
Z jednego sie ciesze, ze pomimo mojego ogolnego popierdolenia emocjonalno-psychicznego trzymam sie moich wartosci, chociaz czasem nie wiem, czy slusznych i podstawnych, no ale...

A tak BTW czytałam kiedys w jakiejs ksiazce, ze utozsamianie sie z subkultura typu gothic i nie tylko ma swoje emocjonalne uzasadnienie, podobno to przez cwieki, nieprzyjazny ciemny image skrywaja strach przed skrzywdzeniem, podobno ludzie-goci charakteryzuja sie delikatna psychika i chca nadrabiac groznym image...



Dodano: 2008-01-04 21:36

Selene69 napisał(a):

A tak BTW czytałam kiedys w jakiejs ksiazce, ze utozsamianie sie z subkultura typu gothic i nie tylko ma swoje emocjonalne uzasadnienie, podobno to przez cwieki, nieprzyjazny ciemny image skrywaja strach przed skrzywdzeniem, podobno ludzie-goci charakteryzuja sie delikatna psychika i chca nadrabiac groznym image...[/color]


a ja słyszałem, że:
- noszenie ciężkich butów nawiązuje do ciężkiego dzieciństwa :wink:
- a noszenie dużych okrągłych kolczyków jest podobno podświadomym szukaniem przez kobietę faceta w celach erotycznych, ale o co kamon? to nie wiem :lol:


Koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba ! Witold Gombrowicz.


Dodano: 2008-01-04 21:50

WOW, to ludzie w combat bootsach mieli wyjatkowo ciezkie dziecinstwo :lol:
z tymi kolczykami to nie wiem tez o co kaman, hej, ja lubie duze kolczyki, niekoniecznie okragłe, to pewnie znaczy o moich skrzywieniach seksualnych :twisted: :lol:

No nic, moi mili, zmywam sie do domku, moj czas w biurze dobiega konca yay:wink:



Dodano: 2008-01-04 23:06

Dziekuje moi drodzy za ta ciekawa dyskusje, widze, ze w kwestiach pogladow na temat "zepsucia swiata", ze sie tak gornolotnie wyraze, mamy wiele wspolnego.
Choroba powoli daje juz o sobie znac wiec bede szedl powoli na spoczynek... Mam nadzieje, ze takich dysput bedzie wiecej i niekoniecznie wywiazujacych sie z mojej inicjatywy :wink:

Dobranoc i na odchodne stukam sie z Wami musowaną aspiryną

Dottore



Dodano: 2008-01-04 23:09

Zdrowiej Brachu!


Koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba ! Witold Gombrowicz.


Dodano: 2008-01-05 07:36

dzisiaj ja zaczynam dzień o takiej niewyjściowej porze

Dzień dobry wszystkim i każdemu z osobna

szybka mała czarna i trzeba wyjść a na dworze to chyba z minus ochnaście

zdrówko i lecę na uczelnie


Nigdy nie kłóć sie z idiotą, ponieważ najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu a później wygra doświadczeniem


Dodano: 2008-01-05 11:32

nomay (Bicz)
nomay
Posty: 566
Włocławek/Bergen/Praga/Kopenhaga

Bry...
Widzę, że dyskusja o emo rozwinęła się wczorajszą, wieczorną porą i po wyartykułowaniu pewnych konkluzji dobiegła końca. Szkoda, że musiałam to opuścić ...cóż...życie...niemniej choć kilka własnych spostrzeżeń na ten temat udało mi się rzucić wcześniej. Oby więcej takich dysput,choć przychylam się do myśli nowego "zimnego" gościa, iż jeszcze ciekawsza atmosfera panowałaby podczas rozmów przy jednym, niewirtualnym, stoliku przy piwku lub kawie

Tymczasem wracam do periodycznie powtarzalnych rozważań ( i przelewania ich na..hehe..elektroniczny papier) na temat radykalizmu, fundamentalizmu i ekstremizmu...

Zatem zdrówka wszystkim i kubeczki z ciepłym płynem w górę...<wolnym krokiem się oddala się>


"...większość śpi nadal, przez sen się uśmiecha, a kto się zbudzi nie wierzy w przebudzenie. Krzyk w wytłumionych salach nie zna echa, na rusztach łóżek milczy przerażenie" [img:672c732866]http://www.avatary.ork.pl/avatary/3095.gif[/img:672c732866]


Dodano: 2008-01-05 14:10

Witam:)
aaaaghhh...ale pospałem dziś...dałem czadu z tym snem jak niemowlę.
Jestem po zakupach weekendowych, więc coffee time!

Kawa dla wszystkich wchodzących od zacnego Szefostwa kawiarni!


Koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba ! Witold Gombrowicz.


Dodano: 2008-01-05 14:16

Witam, witam... zakatarzona jednak staram się nie rozprzestrzeniać zarazków w waszą stronę... Ja poproszę kawkę ze wzmocnieniem na wytłuczenie choróbska... Ma ktos odrobinę rumu do kawki?



Dodano: 2008-01-05 14:24

Narea napisał(a):
Witam, witam... zakatarzona jednak staram się nie rozprzestrzeniać zarazków w waszą stronę... Ja poproszę kawkę ze wzmocnieniem na wytłuczenie choróbska... Ma ktos odrobinę rumu do kawki?


Witaj Zakatarzona.
Pewnie , że rum się znajdzie. Mam tu trochę pod ladą, tajne zapasy Astarota :wink: . Wezmę troszkę dla Ciebie, chłopina się nie pogniewa 8)
A tak b.t.w. powinnaś się porządnie wypocić! Proponuję na pocenie się mały seansik z Kreaturką :D

Pozdrawiam
S.


a tak wogóle to całusy dla Pań! Nomay:* Narea:*
Dla panów grabula: Cold <graba> hmmm..ciekawe jak Dottore dycha 8)


Koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba ! Witold Gombrowicz.


Dodano: 2008-01-05 19:29 Zmieniono: 2008-01-05 20:29

Spacerując ciemnymi uliczkami (oświetlenie by się przydało - pomyślała potykając się co i raz o kocie łby ) DP...zaglądając tu i ówdzie natknęłam się na DC .Przez witrynę kafejki zauważyłam znajomą postać . Tyle,że wzrok już nie ten (czas robi swoje) nie miałam pewności. Sporo się nachodziłam a i ciekawość wzięła góre...postanowiłam wstąpić. Ku wielkiemu zaskoczeniu, jak się po chwili okazało moim oczom (wspomaganymi szkłami +3,5) ukazał się w pełnej krasie Dżo-Dżo...oniemiałam z wrażenia, by po chwili wydusić z siebie: Dżo-Dżo to naprawdę Ty?

Niech mi będzie wolno przywitać się ze stałymi bywalcami tegoż forum i przyłączyć do tak zacnego grona.
Zatem, witam się ze wszystkimi...:)


"Rozrzucam korale wspomnień..." i tak oto skończyła sie moja przygoda z DP. Pozdrawiam :)


Dodano: 2008-01-05 19:46

Witam Kobiecino(:
Semjanku, dziekuję za rum, nieco pomaga. Jeśli zaś Astarot będzie się gniewał, poczęstuję go domowym specjałem 85 obrotowym. NA PEWNO się nie obrazi :lol: A co do seansu.... bardzo chętnie, jednak 350 km robi swoje... :cry: nic to, chlup w dziób - miau.... rozkosznie rozgrzewa... 8)



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło